CZARNY PIĄTEK TRZYNASTEGO

13.11.2015

Z każdą nową, pojawiającą się informacją otwierałam coraz szerzej oczy i zaciskałam pięści. Z każdą minutą docierała do mnie skala tego co się dzieje. 

Chwilę później złapaliśmy za telefony żeby upewnić się, że bliscy nam ludzie mieszkający w Paryżu są bezpieczni. Zaczęli dzwonić i pisać moi przyjaciele i rodzina z Polski. 
Siedzieliśmy przed telewizorem do późnej nocy, obejmując się i płacząc.

Pisałam już na swoim Facebooku, że w mojej głowie nie mieści się taka ilość zła. Nie pojmę nigdy tego co się stało. Czuję, że uderzyło to nie tylko w Europę, Francję i bliskich zabitych osób. Uderzyło to też we mnie. Jak rozpędzona ciężarówka. 

Jestem we Francji od czterdziestu dni. Mój zachwyt tym miejscem pojawił się niedawno, ale głównie dzięki wolności, umiłowaniu piękna i drobnych przyjemności, które są tu wszechobecne. Powietrze smakuje wolnością. 

Terroryści uderzyli w to co najpiękniejsze w tym kraju. W wartości, które Francuzi mają wypisane w sercach. Wiedzieli gdzie uderzyć żeby bolało najbardziej. Ale kiedy ktoś chce zabrać coś, co znaczy dla nas wiele, naturalny jest też gniew. Dziś zobaczyłam ten gniew na własne oczy. Zobaczyłam Francuzów pełnych strachu, ale i pewności, że nie poddadzą się bez walki. 

I jak mantrę powtarzają, że trzeba żyć. Że trzeba dalej celebrować życie. Usiąść na tarasie restauracji i napić się wina z przyjaciółmi, spacerować, podróżować i pracować.


Mój weekend był pełen łez i strachu. Jestem w obcym kraju, nie rozumiem wszystkiego o czym debatują politycy i przeciętni Francuzi. Jestem w kraju, o którym Europa mówi multi-kulti, a terroryści straszą kolejnymi atakami. Moje ojczyzna jest względnie bezpieczna i mogłabym tam wrócić żeby nie narażać się na niebezpieczeństwo, jak sugerowało mi kilka osób. Mogłabym, ale tego nie zrobię. Bo terroryzm to problem nas wszystkich. Bo wyjechać znaczyłoby uciec, stchórzyć. A ja tak nie chcę. Przyjechałam tu dla Miłości. Wielkiej siły, która zmienia świat na lepsze, a której jest tak niewiele wokół nas. A zło, jakkolwiek wielkie by nie było, nie może tego zniszczyć! Wiec wezmę przykład z Francuzów. I będę żyć. I robić wszystko co możliwe, żeby wokół mnie było jak najwięcej dobra i Miłości.



5 komentarzy:

  1. Jesteś mądra i bardzo silna! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem z Tobą ! <3
    Jesteś niesamowita !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh dziękuję. :-* to tylko słowa. Czyny są ważniejsze

      Usuń