POLSKIM URZĘDNIKOM POMNIK POSTAWCIE

Jeśli ktokolwiek, kiedykolwiek w mojej obecności powie złe słowo na temat polskich urzędów, procedur czy terminów, przysięgam użyć conajmniej miecza świetlnego żeby go uciszyć.

We Francji jestem od 70 dni. Przed wyjazdem bałam się miliona rzeczy, ale najbardziej tęsknoty. Wiedziałam już co ona oznacza, ale wcześniej dotyczyła tylko jednej osoby, teraz miała dotyczyć wszystkich moich bliskich.

Ahhh po cóż ja się w ogóle martwiłam! Francuskie urzędy skutecznie nie pozwalają mi myśleć o tęsknocie. Jedyne o czym bowiem marzę, to przejść się do polskiego urzędu miasta, albo urzędu skarbowego, gdzie co prawda nikt się do mnie nie uśmiechnie, ale szybko i sprawnie załatwi sprawę i udzieli wszystkich informacji! Zawsze takich samych, niezależnie do którego okienka trafię, na jaką panią urzędnik i o jakiej porze dnia.

Pora ma tutaj bowiem zasadnicze znaczenie! Jeśli we Francji chcemy załatwić kilka różnych spraw, to musimy pamiętać, że prawie wszystkie urzędy, sklepy, biura, apteki, piekarnie, właściwie prawie wszystkie miejsca są nieczynne w porze obiadowej, czyli w południe. Ale żeby nie było zbyt prosto, przerwa w każdym z tych miejsc kończy się o innej porze! Niektórzy wracają do pracy dopiero o 14...

Wiem, wiem. Z tego wpisu zieje złość i rozgoryczenie. Nic na to nie poradzę. Próbujemy zorganizować dla mnie bowiem kurs francuskiego, na którym zależy mi bardzo. Na taki kurs powinnam zostać skierowana przez urząd pracy. Przynajmniej takie informacje uzyskaliśmy w kilku różnych źródłach. Okazuje się jednak, że albo nie ma takich kursów w ogóle, albo są, ale nie dla obywateli UE.

Poza tym od dwóch miesięcy czekamy na nadanie mi le numéro sécurité sociale, czegoś na wzór połączenia polskiego NIP-u i PESEL-u. Nikt, ale to absolutnie nikt, nie ma pojęcia ile to jeszcze potrwa. Jedni twierdzą, że trwa to od 2 tygodni do 2 mięsiecy, inni straszą opcją półroczną.

Na czas oczekiwania zostałam więc wciągnięta do numeru mojego spacsowanego konkubenta. Ale to oczywiście nie załatwia sprawy. Bo wersje dotyczące tego, czy mogę pracować na jego numerze, są przeróżne. Pani w urzędzie wydającym numery powiedziała nam, że absolutnie nie, ale możemy udać się do agencji pracy, bo oni są przyzwyczajeni do taich sytuacji... Nie bardzo jednak potrafiła powiedzieć co to zmieni.


Apeluję więc do wszystkich tych, którzy żyją we Francji - pomóżcie!! Jaka jest recepta żeby to przetrwać? Jak nauczyć się tu funkcjonować?

Do tych, którzy mieszkają w Polsce - nie narzekajcie proszę... To nic, że pani w okienku burczy i się nie uśmiecha. Przynajmniej szybko i sprawnie zajmuje się tym co do niej należy. ;-)

19 komentarzy:

  1. Trzeba cekac czekac czekac a jak juz za dlugo trwa to dzwonic dzwonic i dzwonic. Jesli nie znasz francuskiego albo czy tylko po angielsku mowisz to bedziesz olewana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam francuski, ale nie czuję się jeszcze pewnie. W te wszystkie miejsca dzwoni raczej za mnie mój ukochany.

      Akurat to nam nie przeszkadza, że trzeba się upominać o swoje. Bardziej problemem jest brak spójnych informacji.

      Usuń
  2. Oj, ja za to zupelnie inne mam odczucia z polskich urzedow i moglabym ci opowiedziec wiele zabawnych historyjek, ktore tutaj na miejscu sa nie do wyobrazenia. Kiedys udalam sie do polskiego urzedu po pesel dla mojego dziecka, ktore urodzilo sie za granica. Pomyslalam, ze przyda sie nam ten pesel, bo zalezalo mi na tym, zeby syn mial podwojne obywatlestwo. Najpierw pani pomylila imie z nazwiskiem syna i oburzyla sie, ze poprosilam ja, zeby to poprawic. A przeciez stalam obok i wystarczylo zapytac. Na koncu odkrylam, ze wpisala nam rowniez blednie plec ! Moj maly mial wtedy 3 latka i cudowne blond loczki, wiec wziela go za dziewczynke. A przeciez wystarczylo zapytac, stalam obok !
    cale szczescie, ze szybko odkrylam te bledy i zaraz wrocilam do okienka, zeby to poprawila - nie bede ci opowiadac, ile bylo dasow i fochow, zeby to odkrecic.
    Ostatnie przykre przejscia w urzedzie byly jeszcze w tym roku, kiedy celowo przyjechalam na kilka dni do Polski, zeby wyrobic sobie nowy dowod osobisty. Dowodu osobistego nie da sie zrobic w konsulacie, trzeba to zrobic osobiscie w Polsce. Okazalo sie, ze kilka dni to za malo na zlozenie wniosku o nowy dowod w Polsce, wlasciwie caly urlop spedzilam w urzedzie, czekajac, az odblokuje sie system informatyczny i pani bedzie mogla zarejestrowac moj wniosek. Myslalam, ze wyjade z Polski i ze nie uda mi sie zlozyc tego wniosku, ale jednak jakos przez to przebrnelam.
    Najgorej jednak w tym porownaniu wypada nasza sluzba zdrowia i kwestie ubezpieczenia. Poczekaj, az tego doswiadczysz. Kiedy przychodzi naprawde powazna choroba, mysle, ze wiekszosc z nas jest zadowolona, ze juz nie musimy mieszkac w Polsce.
    Zycze wiecej wytrwalosci i cierpliwosci, w koncu to dopiero 70 dni jak piszesz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah widzisz. Ja na szczęście trafiałam w Polsce na bardzo szybkie i sprawne załatwianie spraw. Ale jak widać niekoniecznie musi być tak różowo.
      Co do służby zdrowia myślę, że masz rację niestety...

      Mieszkasz we Francji również?

      Usuń
  3. Z tym kursem j. francuskiego mam podobne doświadczenia. Nie ma, a jak już coś jest to nie dość, że drogi to jeszcze w ciągu dnia, więc jakakolwiek praca odpada w tym czasie. Błędne koło się zamyka nie ma się pracy bez znajomości języka, nie masz kursu językowego bez pieniędzy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najsmutniejsze i najbardziej frustrujące dla mnie jest to, że mam koleżankę na południu Francji, którą urząd pracy skierował na bezpłatne szkolenie dwa razy w tygodniu po 3.5 godziny. I nie mogę zrozumieć dlaczego co region to inna polityka

      Usuń
  4. Powodzenia i wytrwałości.
    Dodałam do polecanych adres Pani bloga. Pozdrawiam www.francjafrancuski.blogspot.fr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo!
      Lista polecanych na Twoim blogu jest naprawdę świetna!

      Usuń
  5. Mój mąż jest Francuzem, ale mieszkamy razem w Danii :) Przez rok mieszkaliśmy we Francji, wprawdzie tylko na wymianie studenckiej. Nie słyszałam nic o kursach językowych, ale ja chodziłam na zajęcia indywidualne z nauczycielką FLE. Znalazłam ją na leboncoin.fr i płaciłam chyba 12euro za godzinę. Rozmawiałyśmy tylko po francusku (dziewczyna chyba nawet nie mówiła po angielsku) i byłam bardzo zadowolona z tych zajęć :) Trzymam kciuki!!
    P.S. W Danii przynajmniej wszystko jest dosyć łatwe do załatwienia i od razu jest się zapisanym na 3-letni, darmowy kurs języka ;)
    Bonne chance!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, bardzo Ci dziękuję Agato za te cenne wskazówki. Za wszelką cenę chcieliśmy uniknąć płacenia za kurs, ale chyba się nie da. Właśnie na organizację FLE liczyliśmy, ale okazuje się, że urząd pracy nam tego nie sfinansuje...

      Usuń
  6. To ja chyba jestem wyjątkiem potwierdzającym regule :) oprócz jednej sytuacji zawsze wszystko udawało mi sie szybko załatwić. Wiele rzeczy mozna załatwić przez internet a większość dokumentów przychodzi w ciagu kilku dni. Ostatni raz kiedy miałam do czynienia z niekompetencja urzędników sprawa dotyczyła polskiej ambasady w Paryżu....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dobra z mieczem świetlnym nie wyskoczę ;-)

      Oby moja passa się odwróciła o juz było tylko tak jak u Ciebie

      Usuń
  7. Ania, pracę możesz podjąć będąc na ss Twojego V. Ba dobrą sprawę nawet jak nie masz, możesz zacząć. Jak już zaczniesz pracować, wtedy pracodawca zadeklarował Cię do normalnego CPAM i tam pójdziesz złożyć wniosek o nadanie numeru. Na numer ss i carte vitale czeka się długo. Tylko spokój może Cię uratować i dzwonienie do ubezpieczenia co jakiś czas. Ja miałam różne przeboje z nimi, jak będziesz miała pytania, to pisz na priva Facebooku (prywatnego albo tego blogowego)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana! Uffff jak dobrze, że ktoś coś na temat wie :-)
      U nas to jeszcze bardziej skomplikowane, bi załatwiamy wszytko przez la case nationale militaire.
      Dziękuję jeszcze raz.

      P.s. Małgorzata Anna nie Ania ;-) Gosia znaczy się ;-) musze chyba ta Anne z Facebooka usunąć bo juz któryś raz ktoś się myli ;-)

      Usuń
  8. No właśnie zapomniałam. Pocieszenie się, że caisse militaire działa znacznie szybciej niż taka zwykła. Prawdziwe zderzenie z rzeczywistością czeka Cię, kiedy będziesz musiała coś załatwić w CPAM (ja moje dzieci zostawiłam przy Łukasza ubezpieczeniu, dużo szybciej idzie tam załatwienie jakiejkolwiek sprawy.
    Co do imienia, to ja Cię bardzo przepraszam, ale dla mnie już jest za późno. Wbiła mi się ta Ania i koniec. No nic, postaram się poprawić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. CPAM to jaka konkretnie instytucja?

      Usuń
    2. To to samo co caisse militaire tylko, że dla "zwykłych" ludzi. Jak zaczniesz pracę, to musisz się do nich przepisać, bo pod V. będziesz tylko podpięta i w przypadku ciąży na przykład nie dostaniesz congé maternité. Co właśnie przydarzyło się mojej przyjaciółce po powrocie z Mayotte. Płaciła składki, ale że była nie na swoim koncie, teraz jej nie chcą płacić. Dla mnie to w ogóle dziwne, że ją do niego podpieli, bo mi kategorycznie odmówili po powrocie... zakręcone to wszystko, Gosiu (takim!pamiętałam!)

      Usuń
    3. To to samo co caisse militaire tylko, że dla "zwykłych" ludzi. Jak zaczniesz pracę, to musisz się do nich przepisać, bo pod V. będziesz tylko podpięta i w przypadku ciąży na przykład nie dostaniesz congé maternité. Co właśnie przydarzyło się mojej przyjaciółce po powrocie z Mayotte. Płaciła składki, ale że była nie na swoim koncie, teraz jej nie chcą płacić. Dla mnie to w ogóle dziwne, że ją do niego podpieli, bo mi kategorycznie odmówili po powrocie... zakręcone to wszystko, Gosiu (takim!pamiętałam!)

      Usuń
    4. Dziękuję Asiu za wyjaśnienie. Właśnie mówili nam, że musimy się i tak przepisać do tej cywilnej kasy.
      Teraz jestem póki co podpięta pod V. Jutro będę w tej cywilnej kasie to dopytam o szczegóły. Kiedy i jak to zrobić.

      Usuń