NIEDZIELA Z HISTORIĄ W TLE

Źle znoszę niedziele, szczególnie te pierwsze, pełne tęsknoty. Ale nauczyłam się już, że każda niedziela się kończy, każdą niedzielę skreślę w kalendarzu, tak jak pozostałe dni tygodnia. Tymczasem korzystam z ciszy jaka ogarnia dom i wsłuchuję się w to, co chce mi powiedzieć.

Dzisiejsza cisza przyniosła mi przeszłość. Pewnie nie bez powodu, bo mijający tydzień pełen był duchów z przeszłości.

Cofam się w myślach o pięć lat. Przeżywałam wtedy bardzo trudny czas. Przez kilka miesięcy myślałam, że skończył się mój świat. Myślałam że umieram. Wydawało mi się, że skoro kończy się moje małżeństwo, to kończę się i ja. Na szczęście nie miałam racji. To był czas kiedy zaczynałam powoli, po raz pierwszy w życiu, otwierać oczy. 

Nie było to przyjemne ;-) Wyobraźcie sobie jak musiało boleć to, co zobaczyłam. Bolało tak bardzo, że zamykałam je ponownie wiele razy. Ale w końcu ciekawość zwyciężyła. Postanowiłam siłą woli patrzeć przed siebie. Nawet jeśli czasem miało być to trudne. Zaczęła się karuzela. Terapia, godziny rozmów, łez, wspaniali ludzie, którzy byli obok i klepali po plecach.

Trzy lata ciężkiej pracy. Wspaniałe lata, które pozwoliły mi stanąć na nogi i zrozumieć to co widzę. Czas, który przygotował mnie do tego co piękne, do wspaniałego, kolorowego życia. 

Zaczęłam smakować świat. Próbowałam nowych smaków, zapachów, tak jakby ktoś mnie zaprosił do restauracji serwującej owoce morze i za wszystko płacił. Tylko jeszcze wtedy nie rozumiałam po co to wszystko. Nie wiedziałam, że może rozboleć mnie brzuch od nadmiaru, albo że przyjemniej jeść w towarzystwie. 

Przyszedł jednak taki dzień, że zrozumiałam dużo więcej. Jeden dzień, który całą teorię, którą wyczytałam w mądrych książkach i nauczyłam się na terapii, zamienił w praktykę. Pewnie większość z nas ma już taki dzień za sobą, a jeśli nie, to na pewno nas to czeka. Dzień, kiedy traci się kogoś, kto był obok. Nagle rozumiesz, że na pewne rzeczy nie masz wpływu. Pozostaje Ci wziąć w swoje ręce tyle, ile możesz. Ustalić priorytety, mówić to co myślisz, ale tylko wtedy jeśli nie krzywdzisz, kochać i mówić, że kochasz. Podejmować ryzyko, mówić TAK zamiast nie. Budzić się rano i cieszyć się z tego co masz.

Dopiero po tym wszystkim przyszedł czas na miłość. Dopiero wtedy byłam gotowa powiedzieć kocham Cię, zostawię za sobą całe swoje życie i spróbuję zbudować je z tobą. Może się nie udać, może przestaniesz mnie kochać, ale spróbujmy. W przeciwnym razie będę musiała z powrotem zamknąć oczy i udawać, że cię nie było. 

Chociaż nie wiem co mi niesie los, jedno wiem na pewno - nigdy więcej nie chcę zamknąć oczu!

4 komentarze:

  1. Bardzo osobisty wpis, bardzo mądry. Każdy ma swoim życiu takiechwile, ze potem cieżko jest sie podnieść, cieżko zrozumieć, dlaczego to spotyka właśnie mnie. Ale cala mądrość polega właśnie na tym, żeby sie podnieść, otrzepać, zamknąć tamten rozdział i patrzeć do przodu. Mądre książki mówią, ze trzeba zaakceptować to, czego nie można zmienić... Ja nadal sie uczę ;) pozdrawiam! Jeśli chcesz, możemy sobie porozmawiać na Skypie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym powiedziała nawet, że najlepiej jest wykorzystać to, czego nie możemy zmienić, najlepiej jak potrafimy :)

      Usuń