7 SPOSOBÓW NA OSWOJENIE EMIGRACJI

Nieważne z jakiego powodu, nieważne dokąd, nieważne z kim i jak. Zdarzyło się tak, że jesteś (albo zamierzasz być), tak jak ja, na emigracji. Mimo, że dzisiejszy świat daje nam tyle możliwości, pozwala mieszkać w niemal dowolnym miejscu na świecie i mnóstwo osób z tego korzysta, nikt nie zagwarantuje nam, że sobie poradzimy, że w nowym miejscu odnajdziemy przestrzeń dla siebie, nowych przyjaciół i sens życia.

Temat emigracji był mi obcy przez całe życie. Nigdy nie myślałam wyściubiać nosa spoza mojego małego miasteczka. 20 lat w jednym miejscu. Oswojony każdy kąt, spacery "na pamięć", nogi same wiodły utartymi ścieżkami. Dlatego na początku emigracja uderzyła mnie młotkiem w głowę. Dość boleśnie. Po ponad pięciu miesiącach od wyjazdu ułożyłam sobie w głowie zbiór zasad i rzeczy, które pomogły mi wyleczyć nabite guzy. Dzielę się nimi z Wami, ale też czekam na Waszą reakcję. Dodalibyście coś od siebie?

1. Zabierz ze sobą swój świat!

Nawet jeśli miała to by być ukochana poduszka, książka, rower czy kubek. Coś, co będzie Twoim łącznikiem z tym co znasz i kochasz. Wydaje się głupie, może trochę naiwne? Wyobraź sobie, że od chwili wyprowadzki prawie wszystko będzie nowe. Nowi ludzie, nowe miejsca, jedzenie, zwyczaje i mentalność. Nie mówiąc o takich oczywistych rzeczach jak nowe mieszkanie, czy praca (lub jej brak). Twoja głowa będzie tym bardzo zmęczona. Takie drobiazgi pomogą Ci zrelaksować się i odpocząć. Poczuć się bezpiecznie.

2. Integruj się!

Jeśli masz taką możliwość żeby spędzać wolny czas, czy pracować z Polakami - świetnie. Korzystaj z tego, szukaj wsparcia i pomocy. Ale nie zamykaj się na tubylców. To dzięki obcowaniu z nimi nauczysz się języka, poznasz ich tradycje, nawyki, poglądy. Jednym słowem poznasz kraj, w którym przyjdzie Ci żyć. Bo przecież najważniejsze co go tworzy to właśnie ludzie. 

3. Działaj!

Nie zamykaj się w domu, nawet jeśli nie masz zajęcia. Nawet jeśli jedyne co możesz zrobić to wyjść na zakupy, na spacer, czy do kościoła - zrób to! Miej oczy i uszy otwarte. Chłoń wszystko co Cię otacza, miej oczy dookoła głowy i wysoko podniesione czoło. Nigdy nie wiesz kiedy nadarzy się okazja żeby kogoś poznać, zdobyć pracę. Zrezygnuj z samochodu - spaceruj. Zarejestruj się w urzędzie pracy jeśli jest taka możliwość. Kto wie, może uda się skorzystać z bezpłatnego szkolenia, tak jak mi (więcej przeczytasz tutaj: Anglais dans le tourisme), albo naprawdę pomogą Ci znaleźć pracę. Na pewno jednak będzie to dobre doświadczenie. Przetestujesz swoją znajomość języka i nauczysz się załatwiać formalności w nowym kraju. Może w Twoim nowym mieście organizowane są bezpłatne zajęcia sportowe, wieczorki taneczne, rajdy rowerowe. Jest przecież tyle możliwości. Niech przyświeca Ci zasada: "TAK", zamiast "NIE", Podejmuj każde wyzwanie, korzystaj z każdej okazji. Nawet jeśli się boisz.

4. Mów!

Obojętnie na jakim poziomie językowym jesteś, to najlepszy sposób nauki. I pytaj jeśli masz wątpliwości, proś żeby cię poprawiano. Nie bój się. Twój akcent jest dla tubylców najczęściej słodki i uroczy :) No i nic tak nie wystrzela w kosmos umiejętności językowych jak obcowanie z nim. Żadna książka ani materiały audio Ci tego nie zapewnią. A przecież tylko świetna znajomość języka pozwoli Ci na pełną integrację, a także na coraz lepsze wyrażanie siebie. A uwierz mi - na początku bardzo tego brakuje (szczególnie takiej gadule jak ja).

5. Zaproś do siebie kogoś bliskiego!

Jeśli jest taka możliwość, niech odwiedzi Cię mama, najlepsza przyjaciółka, rodzeństwo. Pozwoli Ci to oswoić nowe miejsce. Nabiorą one znaczenia, poczujesz się zmotywowany do pokazania ich swoim bliskim, zobaczysz, że coś cię już jednak z nimi łączy. 
Poczujesz też, że nie wyjechałeś na koniec świata. A nawet jeśli, to dolatują tu samoloty ;)
I nie zapominaj o tych, którzy zostali w Polsce. Skype to wspaniałe narzędzie i jedno popołunie spędzone na rozmowach z przyjaciółmi i rodziną, pozwala odzyskać optymizm i radość.

6. Ciesz się swoją przygodą!

Nie traktuj wszystkiego śmiertelnie poważnie. Ciesz się tym co cię spotyka. Tym bardziej jeśli emigracja jest dla ciebie takim samym zaskoczeniem jak dla mnie. Czy 5 lat temu myślałeś, że rzucisz wszystko i zamieszkasz w całkiem innym kraju? Będziesz władał nowym językiem, posmakujesz ślimaków, rosomaków, czy robaków? ;) Oczywiście, że czasami będzie ciężko. Ale nie traktuj tego jak koniec świata. Potraktuj to, co Ci się przytafia, jak szansę. Tylko ten kto doświadczył emigracji wie, że to niesamowita nauka, szansa rozwoju. W swoim kraju wspinamy się po drabinie rozwoju powoli, a czasem zbyt długo stoimy w miejscu. Na emigracji nie ma takiej opcji. Pędzimy jak rakieta ;) 

7. Bądź sobą!

Bardzo banalne, ale sprawdza się w każdej sytuacji. Poznawaj, smakuj, odkrywaj, ale jeśli coś jest bardzo wbrew Tobie - odpuść, nie naginaj się. Jeśli coś dzieje się za szybko - zwolnij. Jeśli nie czujesz się na coś gotowy - daj sobie czas. Nie miej wyrzutów sumienia. Każdy jest inny i nie musisz równać do dziewczyny prowadzącej bloga, ani do kuzynki, która wyjechała do Anglii. 
Postaraj się znaleźć swój złoty środek. Jeśli w Polsce nie byłeś duszą towarzystwa, na emigracji też nie musisz. Jeśli tak jak ja, potrzebujesz czasu żeby nawiązać więź i relację - nie próbuj tego zmienić na siłę. Wszystko przyjdzie z czasem. Ale nie zapominaj też o punkcie 3. ;) 

13 komentarzy:

  1. Wspaniale i bardzo trafnie!!! Zainspirowałaś mnie do głębszego zastanowienia się jak ja oswajam swój pobyt za granicą, chyba też spróbuję to spisać :)) Może i to będzie dodatkowym oswojeniem.. Jak na razie mam tylko problem z tym wyjściem do ludzi, mieszkamy na wsi i tutaj w zasadzie nic się nie dzieje. Ale wiem, że na spacer można pójść wszędzie i chcę zacząć robić to częściej :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Cię to zainspirowało. Jeśli chodzi o wyjście do ludzi to rozumiem ból. Ja mieszkam w trzytysięcznym miasteczku i prawie tu nic nie ma. Wszędzie dojeżdżam autem. Macie samochód? Urząd pracy zaliczyłaś? Warto nawet jeśli nie szukasz pracy ;-) rynki francuskie koniecznie! No i często giełdy pracy są organizowane. Przynajmniej u mnie w regionie

      Usuń
    2. Mąż dojeżdża samochodem do pracy i nie ma go do 20-ej, więc niestety nie jestem mobilna. Tak, urząd już za mną :) Póki co szlifuję język jak tylko mogę :-))

      Usuń
    3. Ahhh wielka szkoda. U nas komunikacja miejska słabo rozwinieta, więc wyobrażam sobie co to znaczy być bez auta

      Usuń
  2. Można by ten wpis wydrukować, jako broszurę informacyjną dla osób,które właśnie co sprowadziły się do nowego kraju!
    Świetna robota i bardzo trafne spostrzeżenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Asiu :-) Mam nadzieję, że może komuś pomoże :-)

      Usuń
  3. Idealny dekalog emigranta. Powtarzać jak mantrę dwa razy dziennie :) Podpisuję się pod nim wszystkimi moimi kończynami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic od siebie nie dorzucisz Justynko? :) Jesteś w końcu bardziej doświadczona :)

      Usuń
    2. Hehe nie przeceniałabym tego mojego doświadczenia, ale z chęcią odeślę do wywiadu ze mną na temat moich zmagań z emigracją :)
      http://loveforfrance.com/bretonskie-nalesniki-cydr-szum-fal/

      Usuń
    3. Pamiętam ten wywiad. Bardzo mnie zainteresował.

      Usuń
  4. Świetny wpis- bardzo trafne rady! Mam nadzieję, że coraz lepiej czujesz się na emigracji. Pozdrawiam ciepło. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest dużo lepiej niż w pierwszych miesiącach. Zaczynam widzieć, że mam na wiele rzeczy realny wpływ :-) również pozdrawiam

      Usuń