FRANCUSKA BIUROKRACJA CZY JA?

Siedzę z kubkiem herbaty i ciastkiem czekoladowym i wracam pamięcią do posta z połowy grudnia.


Zapytacie dlaczego? A no dlatego, że historia z "le numéro sécurité social" nie zakończyła się dla mnie szczęśliwie. Nadal na niego czekam. Co więcej, otrzymałam przeprzyjemny telefon od mojego przyszłego pracodawcy, że na numerze mojego V. jednak pracować nie mogę! Wyobrażacie sobie moją wściekłość? Niesiona tą wściekłością zadzwoniłam do odpowiedniego urzędu zajmującego się moją sprawą od 5!!!!!! miesięcy i wiecie co usłyszałam? Że mogłam przecież już wcześniej zadzwonić! Nadmienię tylko, że dzwoniłam po raz dziesiąty chyba! Oczywiście pani nic nie wie, ale się dowie i oddzwoni. A ja dostałam czas do jutra od mojego pracodawcy żeby wydobyć ten numer spod ziemi chyba. 

ZEN! Umówiłam się sama ze sobą, że co jak co, ale biurokracja francuska mnie nie pokona. I tak się nie stanie! Nadal zamierzam cieszyć się z sukcesu, który osiągnęłam. Nawet gdybym miała od nowa szukać pracy, to wiem już przynajmniej, na ile mnie stać. A teraz niesiona uczuciem ZEN jak kwiat lotosu, siadam do poprawiania grafik na bloga. Dla relaksu i przyjemności. 

Buziaki i do napisania wkrótce.

7 komentarzy:

  1. Gratuluję pracy! Wiem, że niestety zaraz ją straciłaś i strasznie mi przykro, ale bardziej się cieszę, że ją dostałaś i na pewno dostaniesz kolejną :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana. Nie tracę nadziei, że jednak uda mi się tam pracować. Nie ustaję w walce

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  2. Przeczytałam właśnie całego Twojego bloga i po prostu muszę to powiedzieć - jesteś wspaniała!! Tak wiele energii, pozytywnych myśli i zapału w Twoich słowach, że aż trudno uwierzyć jak wiele może zdziałać jedna osoba. Ten sposób myślenia to wspaniałe oręże w walce z przeciwnościami losu, dzięki temu wciąż jesteś wygrana i patrzę z podziwem jak daleko zaszłaś :) Ja również staram się koncentrować na pozytywnych sprawach, jednak tęsknota za domem czasami dopada znienacka. Dobrze jednak, że mamy za kim tęsknić :) Przesyłam moc ciepłych myśli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję za takie miłe słowa, ale przede wszystkim za przeczytanie mojego bloga od deski do deski ;-)

      Co do tęsknoty... Staram się jej nie podsycac chociaż nie jest łatwo, bo teraz jednocześnie tęsknię za Polską, rodzina, przyjaciółmi, ale też za ukochanym. Po prostu odsuwam czarne myśli, kasuję je od razu.

      W końcu przecież ta tęsknota minie. Nie na zawsze, ale chociaż na chwilę.
      I masz rację. Najważniejsze, że mamy za kim tęsknić

      Usuń
    2. Jest takie powiedzenie "co nas nie zabije, to nas wzmocni" i ja będąc tutaj zdałam sobie sprawę jak wiele jest w nim prawdy. Właśnie wyzwania wydobywają z nas to, co najlepsze. A sukcesu nie osiąga się bez porażek, trzeba się potknąć raz, żeby drugi już wiedzieć którędy można przejść bezpiecznie.

      Szukałam nawet możliwości napisania do Ciebie wiadomości prywatnej albo maila, ale nie udało mi się, dlatego rozpisuję się tutaj na forum :D Przyjechałyśmy do Francji w podobnym momencie, więc gdybyś potrzebowała czasami słowa wsparcia to bardzo chętnie takowym się podzielę :)) Uściski!

      Usuń
    3. Kochana oczywiście że jest taka możliwość ;-) przez Facebook. Ale chyba widzę trzeba i tutaj wrzucić taką opcję. :-*

      Usuń